fbpx

W 1999 roku zostałam zaproszona na Międzynarodową Konferencję wszystkich trenerów z całego do Monako.

Wszyscy pracowaliśmy dla tej samej firmy kosmetycznej. Było nas około 60 osób, wraz z organizatorami. To była moja pierwsza podróz do Monako, wiec wrażenie było niesmowite. Najbardziej urzekły mnie ruchome schody i windy, które ułatwiały przejście przez ulice. Kasyno było przepiękne ( nie skorzystałam) i widok na morze z hotelowego balkonu- niepowtarzalny:). Wtedy też po raz pierwszy leciałam helikopterem.

Wyobraz sobie, że lot helikopterem z Nicei był tańszy i szybszy, niż podróż taksówką.

Pierwszy dzień upłynął nam na rozpoznawaniu, kto gdzie i jak długo pracuje. Koreanki pytały o krem z filtrem UV 100, a amerykance zaginął bagaż ( cały tydzień musiała chodzic w brzydkich t-shirtach). Ja dopytywałam o kolorówkę dla Polski.

Kolejny dzień to było wprowadzenie nowych linii kosmetycznych ( wtedy na topie był tlen w kosmetykach, witamina C i miedz).

Wszystkie te dodatki do kremów były zamknięte w nano kapsułkach, jakimi są liposomy i nanosomy. Pod wpływem lekkiego masażu przy nanoszeniu na twarz- nanosomy i liposomy miały uwalniać swoją zawartość i cuda miały przeniknąc przez skórę do….. no właśnie. Po co nam skóra i jaką rolę pełni?

https://www.medonet.pl/zdrowie,budowa-skory—warstwy–budowa–funkcje,artykul,1729398.html

Jak się dowiadujemy – skóra spełnia rolę ochronną i chroni, by zarazki, wirusy, i związki chemiczne nie wniknęły do środka.

I tu mamy już odpowiedż, jak głęboko wchłaniają się kosmetyki ( nawet te za miliony).

Wizyta w laboratorium była ciekawa. Maleńkie pomieszczenie dla 3-4 osób, gdzie wykonywali maleńkie analizy, mniejsze niż w moim przyszpitalnym laboratorium ( gdzie kiedyś pracowałam). Tłumaczono nam, że właśnie w tym laboratorium umieszcza się w kremach te lipo i nano-somy ( really?- ręcznie?). Należy zauważyć, że jeśli ,,szła ” linia produkcyjna dla danego kremu- to było to tysiące opakowań, które pózniej rozsyłane były na cały świat. Jakoś nie bardzo mnie przekonało to ręczne wprowadzanie nano i lipo- somów.

Kolejny szok przeżyłam, gdy weszliśmy zobaczyć jak przebiega proces technologiczny.

Muszę zaznaczyć, że w ostatniej klasie liceum, miałam praktyki w prawdziwym laboratorium na terenie Zakładów Chemicznych , a przedmiot -Technologia procesów chemicznych, był jednym ze znienawidzonych, wiec wykuty prawie

na blachę:)

Wyglądało to tak, pomieszczenie wielkości malej sali gimnastycznej, w której było kilka kotłów ze stali nierdzewnej, parę rurek

i na koniec taka śmieszna maszyna ze słoiczkami, która się kręcila i podawała pusty słoiczek do napełnienia, a mazidło wychodziło z ,,rurki”.

To było ok, ale największym zaskoczeniem dla mnie był fakt, gdy na stoliku pomocniczym przy jednym z kotłów zobaczyłam kilka torebek ze składnikami, a na nich kartka z opisem -,, EYE CREAM – DIOR”.

Na kolejnym stoliku składniki podpisane były – ,,DAY CREAM -SHISEIDO”.

Zgłupiałam.

Zapytałam meżczyznę, który nadzorował, by cały proces technologiczny trwał bez zakłóceń- co to jest w tych pojemnikach i dlaczego ,,Dior”, czy ,,Shiseido”?

I wtedy, dowiedziałam się, że tu produkuje się większość kosmetyków ( głównie francuskie) na cały świat. Skład tych kosmetyków jest prawie identyczny, bo jest to podyktowane- trendem ( wtedy był tlen i witamina C). Wszyscy mieli wtedy kremy z witaminą C.

Mężczyzna wyjaśnił mi, że czasem na rynku brakuje jakiegoś – np.kremu pod oczy ,,Chanel”- to znaczy, że trzeba poczekać na dostawę, bo w tej chwili nie jest uruchomina linia produkcyjna na ,,Chanel”.

Tam dowiedziałam się, że: w Monako kosmetyka biała, w Niemczech produkują wszystkie kredki w drewnie, w Japonii- eyelinery- te z gąbką, a w Hiszpanii kolorówka- podkłady, cienie, róże. Nie wiem, gdzie tusze do rzęs, jakoś nie wnikałam.

Już i tak dostałam nadmiar informacji.

Ale olbrzymią rekompensatą było to, że następnego dnia, miałam umówiony zabieg w najpiękniejszym Spa w Europie- https://www.montecarlosbm.com/fr/spa-loisirs-monaco .

Firma, w której pracowałam chciała zaistnieć jako linia Spa i dlatego promowała swoje kosmetyki właśnie tam.

Ale gdy bywam po latach w tymże Spa- już o tej firmie nikt nie pamięta.

A jak wygląda promocja kosmetyków w czasopismach:) To jest fajne.

Pierwszy raz, poszłam z moją koleżanką z pracy, która już znała proces postępowania ( bo pracowała dłużej ode mnie w firmie). Nim pojechałyśmy do redakcji – musiałyśmy spakować chyba 10 zestawów kosmetyków ( czyli całe linie kosmetyczne).

Następnie, ustaliłyśmy tekst, który musiał sie zgadzać z treścią reklamy we Francji i zostawiłyśmy wszystkie 10 zestwów kosmetycznych dla pań redaktorek.

Naiwnie myślalam, że produkty potrzebne są do sesji fotograficznej. A okazało się, że to były ,,prezenty”, do przetestowania

i napisania ,,bezstronnej” opinii o produktach. Taki rodzaj ,,influincerek”:)

Pozytywna opinia mnie nie zaskoczyła:)

Mimo intratnej pozycji, straciłam serce do marki, do kosmetyków i zawiodłam się na działaniach korpo.